Spóźnione odszkodowania z odsetkami, Bartłomiej Krupa, Gazeta Ubezpieczeniowa, nr 36 (387), 05 IX 2006, s. 15-16.

Szybkość likwidacji szkód przez zakłady ubezpieczeń działające na polskim rynku wciąż jeszcze daleka jest od pełnego spełniania ustawowych standardów. Jak się wydaje, nie jest to sfera, w której ubezpieczyciele najaktywniej walczą o klienta, tym bardziej, że znaczny odsetek poszkodowanych, to osoby ubiegające się o odszkodowanie z polisy OC, w ogóle nie związane z danym zakładem umową ubezpieczenia. W tym stanie rzeczy terminowa likwidacja szkód musi być wymuszana innymi instrumentami.

Istniejące w tym przedmiocie regulacje prawne trudno uznać za wystarczające. Można tu wskazać dla przykładu możliwość złożenia skargi do Rzecznika Ubezpieczonych. Zgodnie z art. 26 ust 6 pkt 2 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o nadzorze ubezpieczeniowym i emerytalnym oraz Rzeczniku Ubezpieczonych, po zbadaniu sprawy Rzecznik może zwrócić się do zakładu ubezpieczeń o ponowne rozpatrzenie sprawy. Jest to jednak mało efektywny instrument, bo od złożenia skargi do otrzymania wyjaśnień zakładu ubezpieczeń upływają kolejne miesiące, a efekt w postaci ponownego rozpoznania sprawy nie jest dla poszkodowanego zadowalający. Niewątpliwie złożenie skargi ma w sobie element dyscyplinujący, a coroczne sprawozdania Rzecznika Ubezpieczonych dają pewien pogląd na jakość likwidacji szkód w poszczególnych towarzystwach, mogą więc zmotywować ubezpieczycieli do większej staranności w trosce o własny wizerunek. To jednak nie jest satysfakcjonujące dla poszkodowanego, którego interes w terminowej likwidacji szkody nie jest potencjalny, lecz oczekuje on już na konkretne, należne mu świadczenie. Wydaje się, że najskuteczniejszym sposobem zmobilizowania zakładów ubezpieczeń do szybkiego i sprawnego działania jest przymus ekonomiczny.

Pieniężne świadczenia terminowe

Świadczenia odszkodowawcze mają charakter pieniężnych świadczeń terminowych. Z chwilą zgłoszenia szkody pomiędzy zakładem ubezpieczeń a poszkodowanym powstaje stosunek zobowiązaniowy. Jeżeli doszło do zdarzenia ubezpieczeniowego, pierwszy z tych podmiotów staje się dłużnikiem, drugi zaś – wierzycielem. Zgodnie z art. 481 § 1 kodeksu cywilnego, jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Rozwiązanie przedstawionego problemu wydaje się zatem oczywiste – ubezpieczyciel opieszale likwidujący szkody poniesie tego konsekwencje w postaci obowiązku zapłaty odsetek ustawowych. Należy pamiętać, że obowiązek ten nie powstaje z mocy samego prawa, lecz aktualizuje się dopiero z chwilą wystąpienia z żądaniem przez poszkodowanego. Może on zatem zażądać, aby zakład ubezpieczeń zapłacił określony procent od przyznanych świadczeń odszkodowawczych za okres od dnia, w którym powinny one zostać spełnione do dnia, w którym rzeczywiście to nastąpiło. Obecnie w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia13 października 2005 r. w sprawie określenia wysokości odsetek ustawowych ich wysokość została określona na poziomie 11,5% w stosunku rocznym.

Należy pamiętać, że dniem spełnienia świadczenia nie jest dzień, w którym zgłoszono roszczenie, lecz ostatni dzień, w którym zgodnie z ustawą odszkodowanie powinno być zaspokojone, a zatem kiedy staje się wymagalne. Wymagalność odszkodowania, która określona jest, jak mogłoby się wydawać, w sposób, który nie powinien budzić większych wątpliwości, jest jednak przedmiotem wielu sporów i bogatego orzecznictwa.

Zgodnie z art. 817 § 1 kodeksu cywilnego, zakład ubezpieczeń obowiązany jest spełnić świadczenie w terminie dni trzydziestu, licząc od daty otrzymania zawiadomienia o wypadku. Jest to przepis dyspozytywny i w przypadku ubezpieczeń dobrowolnych umowa może przewidywać inny termin. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku ubezpieczeń obowiązkowych, objętych regulacją ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK. Wyznaczająca 30-dniowy termin zapłaty odszkodowania z tych ubezpieczeń norma art. 14 ust 1 wspomnianej ustawy ma charakter ius cogens, a zatem stosunek umowny nie może jej modyfikować. Przy zastosowaniu wyraźnego 30-dniowego terminu zapłaty, zastosowanie art. 481 k.c. nie nastręcza trudności.

Wyjątek od zasady

Ustawodawca przewidział jednak sytuacje, kiedy niemożliwe okazało się wyjaśnienie w podstawowym terminie okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń albo wysokości świadczenia. Art. 817 § 2 k.c. i odpowiednio art. 14 ust 2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych (…) pozwala wtedy zakładowi ubezpieczeń na zapłatę odszkodowania w ciągu 14 dni od dnia, w którym przy zachowaniu należytej staranności wyjaśnienie tych okoliczności było możliwe. Należy zauważyć, że obowiązek zapłaty ustawowych odsetek z tytułu zwłoki ma charakter obiektywny, niezależny od czynników zawinionych bądź niezawinionych przez ubezpieczyciela. Jednakże wyżej wymienione normy modyfikują go i ograniczają tylko do sytuacji, kiedy opóźnienie powstało z winy zakładu ubezpieczeń. Oznacza to, że jeżeli zakład ubezpieczeń dołoży należytej staranności, a pomimo tego nie ma możliwości wyjaśnienia istotnych okoliczności, oczywiście nie można mówić o jego zwłoce. Jak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 15 czerwca 2000 r., w sytuacji, gdy ubezpieczyciel poweźmie uzasadnione wątpliwości co do powstania szkody w majątku ubezpieczonego, uprawniony jest do powstrzymania się ze spełnieniem swego świadczenia do czasu wyjaśnienia tych wątpliwości (II CKN 284/2000, Lex Polonica, Warszawa 2006).

Ponieważ wspomniane przepisy tworzą wyjątek niewątpliwie pogarszający sytuację wierzyciela-poszkodowanego, stosowane powinny być z dużą ostrożnością. W przeciwieństwie do kodeksu cywilnego, ustawa expressis verbis ustanawia obowiązek podania na piśmie przyczyn niemożności zaspokojenia jego roszczeń. Dopełnienie tego obowiązku stanowi konsekwencję wymogu wykazania należytej staranności. Można więc przyjąć, że również ustosunkowując się negatywnie do żądania zapłaty odsetek ustawowych, zakład ubezpieczeń powinien wskazać te przyczyny. Tu także, aby uniknąć obowiązku ich zapłacenia, zgodnie z art. 6 k.c., powinien udowodnić zaistnienie łącznie dwóch przesłanek.

Po pierwsze, powinien wykazać, że istnieją trudności dowodowe. Mogą one mieć dwojaki charakter. Bywa, że wątpliwości budzą okoliczności powstania szkody, co rzutuje na istnienie odpowiedzialności. Aby można było mówić o postaniu zobowiązania, w przypadku ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej należy mieć pewność, co do odpowiedzialności ubezpieczonego, względem której odpowiedzialność ubezpieczyciela ma charakter akcesoryjny. Wyznaczać należy ją według zasad określonych w kodeksie cywilnym, zasadniczo na podstawie art. 415 k.c., który dla przypisania odpowiedzialności wymaga winy sprawcy. W przypadku ubezpieczeń komunikacyjnych brak stwierdzenia winy kierowcy nie zawsze upoważnia ubezpieczyciela do wstrzymania wypłaty, gdyż na zasadzie winy kierowca odpowiada jedynie względem innego kierowcy w przypadku zderzenia, oraz zawsze względem pasażera przewożonego z grzeczności. W pozostałych przypadkach okolicznością mogącą oddalić moment wypłaty odszkodowania, jest konieczność wyjaśnienia, czy nie doszło do przyczynienia się poszkodowanego (art. 362 k.c.), lub czy spełniona została przesłanka wyłączająca odpowiedzialność kierowcy (egzoneracyjna), tj. szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą kierowca nie ponosi odpowiedzialności. W przypadku pozostałych ubezpieczeń także prawdopodobieństwo zaistnienia okoliczności wyłączających odpowiedzialność, przewidzianych w samej umowie lub w OWU, może uzasadniać przyjęcie dłuższego terminu likwidacji szkody, jeżeli ich stwierdzenie wymaga skomplikowanych czynności wyjaśniających.

Innego rodzaju czynnikiem mogącym oddalić termin wymagalności odszkodowania są trudności w określeniu wysokości odszkodowania, która jest wynikową wielkości szkody. W przypadku szkód rzeczowych zazwyczaj będzie występowała konieczność dokonania oględzin przedmiotu, lokalu itd. Jeżeli likwidator zakładu ubezpieczeń nie będzie w stanie tego dokonać ze względu na nieudostępnienie przez posiadacza, czy też nieustanie czynnika wywołującego szkodę (np. powodzi) bądź inne, niezależne od niego okoliczności, nie może oszacować powstałej szkody i wynikającego z tego odszkodowania. Przy szkodach osobowych i związanych z nimi roszczeniach o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, za przeszkodę taką w praktyce uznaje się niezakończenie procesu leczenia, choć jest to zagadnienie dyskusyjne i przekracza ramy niniejszego artykułu.

Po drugie, aby uniknąć obowiązku zapłaty ustawowych odsetek z tytułu zwłoki, zakład ubezpieczeń musi udowodnić, że wyżej wymienione okoliczności zostały wyjaśnione najwcześniej, jak to było możliwe. Należy zatem wykazać kroki, jakie zostały podjęte w tym celu. W przypadku wątpliwości co do istnienia odpowiedzialności, zakład ubezpieczeń obowiązany jest wskazać z jakich przyczyn stan faktyczny przedstawiony w zgłoszeniu szkody budzi jego wątpliwości oraz jakiego rodzaju czynności zostały podjęte w celu ich usunięcia. Przy wypadku samochodowym niewątpliwie nie stanowi wystarczającej staranności stosowane powszechnie poinformowanie o odmowie przyznania się sprawcy i zwróceniu się o przedstawienie akt sprawy karnej, czy oczekiwanie na sporządzaną na potrzeby postępowania karnego opinię biegłego sądowego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, ani tym bardziej prawomocny wyrok w sprawie karnej. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 21 kwietnia 1993 r., uzależnienie w treści art. 817 § 2 k.c. ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń od wyjaśnienia okoliczności dotyczących kwestii, czy posiadacz lub kierowca pojazdu mechanicznego są zobowiązani na podstawie art. 435 czy 436 k.c. do zapłaty odszkodowania za szkodę wyrządzoną tym pojazdem, nie oznacza, że za takie „wyjaśnienie” może być uznany tylko wyrok sądu i to karny, skazujący. Żaden przepis prawa z zakresu ubezpieczeń komunikacyjnych nie utożsamia kwestii wyjaśnienia okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń i wysokości świadczenia z koniecznością wyczekiwania na wyrok sądowy (I ACr 93/93; Wokanda 1993/12 str. 24). Pogląd taki, choć powszechnie akceptowany (por. Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 10 stycznia 2000 r., III CKN 1105/98, OSNC 2000/7–8 poz. 134) nie ma jednak charakteru absolutnego i przyjmuje się, że jeżeli w toczącym się bez opóźnień postępowaniu likwidacyjnym nie jest możliwe wyjaśnienie wcześniej okoliczności koniecznych do przyjęcia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń albo wyliczenie wysokości świadczenia, określenie terminu spełnienia świadczenia, w rozumieniu art. 817 § 2 k.c., może nastąpić przy wykorzystaniu ustaleń dokonanych w sprawie karnej (Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 8 sierpnia 2001 r., I CKN 18/99,OSNC 2002/5 poz. 64.) Zakład ubezpieczeń w razie potrzeby powinien zatem sam zlecić sporządzenie opinii, bo jedynie w sprawach o szczególnym stopniu skomplikowania oczekiwanie na ustalenia sądu w sprawie karnej będzie uzasadnione.

Ochrona poszkodowanych

Dopóki jednak poszkodowany nie wystąpi o odsetki od zakładu ubezpieczeń przed sądem, o kwestiach powyższych właściwie dyskrecjonalnie może rozstrzygać ubezpieczyciel. Przed tą dyskrecjonalnością ustawodawca objął ochroną poszkodowanych w art. 14 ust 2 ustawy, wprowadzając zapis, że nawet przy trudnościach dowodowych obowiązek zapłaty odszkodowania powstaje nie później niż w terminie 90 dni od dnia złożenia zawiadomienia o szkodzie. To oznacza powrót do zastosowania art. 481 k.c. bez modyfikacji, tzn. niezależnie od możliwości ustalenia odpowiedzialności. Nie oznacza to oczywiście, że zakład ubezpieczeń wypłaci odszkodowanie, nie mając pewności, co do jego należności. Wynika z tego jednak, że jeżeli do przekonania o zasadności roszczenia dojdzie później, odsetki będą należały się nie od tej późniejszej daty, lecz od upływu ściśle wyznaczonego 90-dniowego terminu.

Skuteczność tej, niewątpliwie pożytecznej, regulacji jest niestety znacznie nadwątlona notorycznym nadużywaniem wyjątku od niej pozwalającego ubezpieczycielom na zawieszenie wypłaty odszkodowania, gdy jego zasadność lub wysokość zależy od toczącego się postępowania karnego lub cywilnego. Stanowisko judykatury w tej kwestii jest rygorystyczne i sprzeciwia się przerzucaniu obowiązków immanentnych dla działalności ubezpieczeniowej na organy wymiaru sprawiedliwości. Tyle, że jeśli ubezpieczyciel będzie w danej sprawie innego zdania, to sprawiedliw ości pozostaje szukać w sądzie.

Odsetki a wysokość odszkodowania

Konieczność zapłaty odsetek ustawowych z jednej strony zapewnia choćby dostateczne gwarancje zapłaty odszkodowania w rozsądnym terminie, z drugiej daje poczucie satysfakcji po długiej „walce” z nierzetelnym ubezpieczycielem, gdy likwidacja szkody trwa nawet latami. W takich wypadkach odsetki ustawowe tworzą istotną część wyegzekwowanego świadczenia. Tymczasem zasadą jest, że odszkodowanie nie może być wyższe od doznanej szkody. Według poglądu wyrażonego przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 30 lipca 1997 r., ta zasada sprzeciwia się zasądzeniu odsetek za opóźnienie w wypłacie odszkodowania w rozmiarze, w jakim łącznie z odszkodowaniem, przewyższałyby one wartość szkody (I ACr 450/96, Lex Polonica, Warszawa 2006). Trudno się z tym zgodzić, bo odsetki nie mają kompensować powstałej szkody, lecz konieczność przeciągającego się dopominania się o to, co się zgodnie z prawem należy. Przy odmiennym założeniu nie pozostawałoby już nic, jak tylko powiedzieć: „No cóż, duży może więcej…”.

Brak procedur godzi w poszkodowanych, Bartłomiej Krupa, Gazeta Ubezpieczeniowa, nr 33 (384), 15 VIII 2006, s. 1,19.

Ogólna regulacja art. 817 kodeksu cywilnego wyznacza ubezpieczycielowi 30-dniowy termin, w ciągu którego powinien on ustalić okoliczności zdarzenia warunkujące jego odpowiedzialność i wielkość odszkodowania. Termin ten liczony jest od dnia otrzymania zawiadomienia o wypadku. Mniej czytelna jest już regulacja art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, gdzie mówi się o terminie „złożenia zawiadomienia”.

W tym miejscu pojawia się pierwsza wątpliwość interpretacyjna, bowiem początkiem tego terminu jest dzień złożenia zawiadomienia o szkodzie. W przypadku osobistego składania zawiadomienia o szkodzie w placówce zakładu ubezpieczeń, ustalenie tej daty nie budzi wątpliwości i może być potwierdzone poprzez umieszczenie stempla na kopii pisma zachowanej przez osobę występującą z roszczeniem. Jeżeli jednak zawiadomienie składane jest drogą pocztową, może już pojawić się wątpliwość. W prawnie uregulowanych procedurach za miarodajny uznaje się często moment nadania pisma na poczcie. Tu jednak zastosowanie będzie miał art. 61 kodeksu cywilnego, który stanowi, że oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Bezwzględnie więc należy posługiwać się formą listu poleconego, która zabezpiecza jednocześnie przed ewentualnym zarzutem przedawnienia, a wszelkie wątpliwości usuwa posłużenie się listem ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru, który precyzyjnie wskaże ów moment.

Dopiero następny dzień (art. 111 § 2 k.c.) rozpoczyna 30-dniowy okres, z którego upływem zawsze muszą wiązać się skutki prawne. W niebudzącym wątpliwości stanie faktycznym sprawnie prowadzone postępowanie odszkodowawcze powinno doprowadzić do zakończenia czynności likwidacyjnych i wypłaty świadczeń. W tym celu zakład ubezpieczeń prowadzi postępowanie wyjaśniające (do czego obliguje go art. 16 ust. 1 ustawy o działalności ubezpieczeniowej), którego pierwszą czynnością powinno być pisemne poinformowanie osoby, z której polisy, będzie zaspakajane roszczenie, jeżeli to nie ona występuje z tymże roszczeniem. W praktyce będzie tu chodzić głównie o ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, bowiem tu właśnie uprawniony nie będzie jednocześnie ubezpieczonym – z zakładem ubezpieczeń nie łączy go zatem umowa, lecz zobowiązanie z deliktu. Poinformowanie ubezpieczonego ma na celu umożliwienie mu wypowiedzenia się co do okoliczności zdarzenia. Z kolei osoba poszkodowana powinna być poinformowana, jaki dokumenty powinna dostarczyć w celu ułatwienia ubezpieczycielowi ustalenia swojej odpowiedzialności i jej zakresu. Czynności te powinny być dokonane w ciągu 7 dni.

Niejednokrotnie dokonanie niezbędnych ustaleń w terminie 30 dni okazuje się niemożliwe. Ustawodawca w takich przypadkach pozwala na dłuższą likwidację szkody. Przeszkoda wynikać może z problemów z ustaleniem okoliczności powstania szkody, a co za tym idzie podmiotu odpowiedzialnego, lub wielkości szkody, która z kolei rzutuje na wysokość odszkodowania. Dlatego też obowiązek spełnienia bezspornej części świadczenia w ciągu 30 dni (art. 817 § 2 k.c.) nie ma charakteru bezwzględnego i powstaje tylko w wypadku wątpliwości tego ostatniego rodzaju. Jednakże w postępowaniach z zakresu ubezpieczeń obowiązkowych zakład ubezpieczeń zawsze musi zawiadomić na piśmie uprawnionego o przyczynach niemożności zaspokojenia jego roszczeń w całości – gdy istnieją wątpliwości co do jego odpowiedzialności, lub w części – gdy wypłaca wyłącznie część bezsporną odszkodowania, jak również o przypuszczalnym terminie zajęcia ostatecznego stanowiska względem jego roszczeń. W praktyce ubezpieczeniowej zamiast terminu likwidatorzy szkód posługują się niejednokrotnie wskazaniem warunku, a więc zdarzenia przyszłego, które może nastąpić, lecz nie jest pewne i wyraźnie określone w czasie. Często bywa to np. data otrzymania orzeczenia sądowego lub zaświadczenia lekarskiego o zakończonym leczeniu. Przez termin należy jednak rozumieć tu wskazanie konkretnej (choć jedynie przypuszczalnej) daty lub okresu, a powołane przykłady nie spełniają tego wymogu.

Spełnienie całego świadczenia powinno nastąpić niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu 14 dni od dnia, w którym przy zachowaniu należytej staranności możliwe było wyjaśnienie istotnych okoliczności. Regulujący to art. 817 § 2 k.c., jako wyjątek od reguły powinien być interpretowany ściśle, nigdy rozszerzająco. Możliwość wyjaśnienia istotnych okoliczności powinna być więc oceniana abstrakcyjnie, a nie na podstawie tego, kiedy zakład ubezpieczeń rzeczywiście przystąpił do czynności wyjaśniających. Oznacza to, że jeżeli te okoliczności istniały i możliwe były do zbadania jeszcze w ciągu 30 dni od zgłoszenia szkody, art. 817 § 2 k.c. nie może mieć zastosowania. Istotna tu jest także miara należytej staranności, która w tym wypadku, zgodnie z art. 355 § 2 kodeksu cywilnego określana jest przy uwzględnieniu zawodowego charakteru działalności zakładu ubezpieczeń, co nakłada nań szczególne rygory. Dysponuje on środkami finansowymi i wykwalifikowanym personelem, a także ustawowo zagwarantowanymi możliwościami uzyskiwania informacji od organów wymiaru sprawiedliwości oraz innych organów i instytucji, a także zakładów opieki zdrowotnej, a wspomniany art. 355 § 2 k.c. obliguje go do wykorzystania tych możliwości w celu niezwłocznego ustalenia odpowiedzialności i wysokości szkody.

Stanowczo zaakcentował to Sąd Najwyższy w wyroku z 10 stycznia 2000 r., z obowiązywania krótkich terminów likwidacji szkód wyciągając wniosek, że ustawodawca „zalecił” szybką i efektywną likwidację szkody ubezpieczeniowej, który to wymóg obowiązuje również w sytuacji przewidzianej w art. 817 § 2 k.c., gdy zachodzi konieczność przedłużenia postępowania likwidacyjnego. Zwracając uwagę na silniejszą pozycję zakładu ubezpieczeń, Sąd wskazał, że „Działalność ubezpieczeniowa ma charakter profesjonalny, dlatego należy przyjąć, że zakład ubezpieczeń jest w stanie sprawnie przeprowadzić postępowanie likwidacyjne we własnym zakresie, korzystając z wyspecjalizowanej kadry oraz – w razie potrzeby – z pomocy rzeczoznawców (…). W warunkach istnienia rynku ubezpieczeniowego oraz wolnej konkurencji przyjęcie innego stanowiska byłoby nawrotem do minionego systemu gospodarczego, w którym państwowi monopoliści mieli uprzywilejowany status” (III CKN 1105/98; OSNC 2000/7-8 poz. 134).

Jeszcze dalej idące wymogi zostały nałożone w ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, gdyż ze względu na istotną społeczną funkcję ubezpieczeń obowiązkowych, obowiązek wypłacenia odszkodowania powstaje najpóźniej w terminie 90 dni od dnia złożenia zawiadomienia o szkodzie, bez względu na trudności z ustaleniem odpowiedzialności lub wysokości szkody. W praktyce nie zmusza to zakładu ubezpieczeń do przyjęcia odpowiedzialności, gdy jest ona wątpliwa, powoduje jednak, że gdy późniejsze ustalenia przesądzą o jej istnieniu, po stronie poszkodowanego powstaje dodatkowo roszczenie o zapłatę ustawowych odsetek z tytułu zwłoki, tak jak przy wszelkich innych terminowych świadczeniach pieniężnych (art. 481 § 1 kodeksu cywilnego). Należne są one za cały okres od upływu owych 90 dni do dnia, kiedy wypłacono odszkodowanie i nawet wykazanie przez zakład ubezpieczeń, że dochował należnej staranności nie zwalnia go od obowiązku ich zapłacenia, ponieważ odsetki są należne „chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi”.

Od tego rygorystycznego określenia terminu wymagalności odszkodowania z umowy ubezpieczenia obowiązkowego ustawodawca przewidział jednak wyjątki. Tak więc 90-dniowy termin nie będzie miał zastosowania, gdy ustalenie odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń albo wysokości odszkodowania zależy od toczącego się postępowania karnego lub cywilnego. W tym układzie następuje powrót do reguły wypłaty w ciągu 14 dni od ustalenia okoliczności, w tym wypadku będzie nią jak się wydaje uprawomocnienie się wyroku. Tu jednak również należy mieć na uwadze, że opisywana instytucja stanowi wyłom powodujący oddalenie momentu wypłaty świadczenia, musi więc być stosowana ostrożnie, ponieważ jej nadużywanie będzie dawało poszkodowanemu roszczenie o zapłatę odsetek ustawowych z tytułu zwłoki. Oznacza to, że nie każde postępowanie karne toczące się równocześnie z postępowaniem likwidacyjnym będzie dawało podstawę do zastosowania tej regulacji. Typowym jej nadużyciem jest domaganie się przez ubezpieczyciela od poszkodowanego w wypadku samochodowym przedstawienia skazującego wyroku w sprawie karnej o popełnienie przestępstwa z art. 177 § 1 lub 2 tj. nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa i wskutek tego nieumyślne spowodowanie wypadku. W judykaturze jednogłośnie wskazuje się, że opisywany przepis nie uzasadnia zaniechania prowadzenia postępowania przez ubezpieczyciela i krytykuje się przerzucanie obowiązku ustalenia odpowiedzialności na inne podmioty (por. np. Wyrok SN z 10 stycznia 2000 r., III CKN 1105/98, OSNC 2000/7-8 poz. 134; wyrok SN, brak daty, V CK 640/2003, „Gazeta Prawna” 2004/140 str. 19).

Niestety praktyka ubezpieczeniowa jest bardzo daleka od spełniania wymogów prawnych i zakłady ubezpieczeń często nie mieszczą się z wypłatą odszkodowania nawet w wydłużonych terminach, powołując się na nieznane ustawie podstawy odłożenia wypłaty, jak na przykład konieczność przedstawienia przez poszkodowanego zaświadczenia lekarskiego o zakończeniu leczenia. Nawet zakreślenie maksymalnego 90-dniowego terminu w przypadku ubezpieczeń obowiązkowych nie jest w stanie tego zmienić, bowiem jedyną sankcją jest konieczność zapłaty odsetek ustawowych. Te z kolei należne są dopiero na żądanie uprawnionego, który niestety rzadko zdaje sobie z tego sprawę…


Przejdz na górę strony