23.08.2021

Nowa podstawa prawna dla roszczeń osób bliskich ciężko poszkodowanych...

Kilka dni temu w Dzienniku Ustaw RP opublikowano ustawę o zmianie ustawy – Kodeks cywilny, która do Kodeksu cywilnego dodała nową podstawę prawną dla dochodzenia roszczeń przez bliskich ciężko p [...]

więcej

04.08.2021

PIDiPO przekazała stanowisko w przedmiocie uchwały Senatu RP do Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach...

W dniu dzisiejszym nasza organizacja przekazała do sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach stanowisko w przedmiocie uchwały Senatu RP z dnia 23 lipca 2021 r. w sprawie usta [...]

więcej

20.07.2021

PIDiPO przekazała do Senatu RP uwagi do stanowiska PIU oraz do poprawek zgłoszonych przez Komisje...

Polska Izba Doradców i Pośredników Odszkodowawczych skierowała do Komisji Ustawodawczej oraz Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji stanowisko w przedmiocie uwag do ustawy o zmianie us [...]

więcej

Baza wiedzy Przystąp do Izby

Subiektywny przegląd 2013 r., Bartłomiej Krupa, Miesięcznik Ubezpieczeniowy, 1/2014

Rok 2013 zaczął się w branży odszkodowawczej z hukiem. Huk ów był wynikiem upadku kancelarii Unijne Centrum Odszkodowań prowadzonej przez prezesa, o którym zgodnie z prawem prasowym można napisać jedynie Zbigniew B. Choć odbiorcy i tak wiedzą, o kogo chodzi, w stopniu nie mniejszym niż słuchacze wiadomości relacjonujących swego czasu postępowanie dotyczące Przemysława W. – syna byłego prezydenta.  Upadek był, acz nie upadłość. Pozostali klienci z zasądzonymi od Unijnego Centrum kwotami, które nieprędko ujrzą. Nie pierwsza to była upadłość i nie jedyna. Ale był to swego rodzaju nomen omen PRECEDENS. Pod tą właśnie nazwą stworzył Zbigniew B. inną „kancelarię prawa” oraz „akademię prawa”. Nawet jeżeli precedens to nie był, to można z łacińska mówić jednak o pewnym usus. Dawid S. związany z Grupą Finansowo Inwestycyjną Odszkodowania sp. z o.o., który był bohaterem innego już programu interwencyjnego, założył z kolei Serwis Prawno-Finansowy Piast sp. z o.o., reklamujący się w Internecie pod nazwą Polskie Centrum Pomocy Powypadkowej. W internecie można znaleźć już tylko stronę firmy na Facebooku z informacją, że „Odzyskanie odszkodowania nie jest ani łatwe, ani tanie”.  Cóż za przewrotność losu, że banalny błąd popełniany przez quasi-kancelarie w sloganach reklamowych, w odniesieniu do nich staje się prawdą. Rzeczywiście nawet jeżeli dla firm Zbigniewa B. i Dawida S. uzyskanie odszkodowania było łatwe, to już jego odzyskanie przez ich klientów – niekoniecznie.

Nie każda jednak zmiana szyldu odbijała się równie szerokim echem. Zarejestrowana przez nestora branży w prehistorycznych dla niej czasach Kancelaria Prawna Król i Partnerzy Spółka Partnerska Adwokatów I Radców Prawnych – według jednego z lokalnych portali w lipcu złożyła wniosek o upadłość. Nie było szczególnej wrzawy. W maju do KRS wpisano Kancelarię Prawną Król i Wspólnicy Spółka Partnerska Adwokatów i Radców Prawnych. Czy to ważne wydarzenie? Znamienne ze względu na bohatera.

Regulacja

Każdy spektakularny upadek powoduje odkurzenie tematu regulacji. Tak też było i w przypadku Unijnego Centrum Odszkodowań. Ze strony Polskiej Izby Ubezpieczeń pojawił się komunikat o potrzebie regulacji. O kancelariach znów można mówić jak o problemie, który należy rozwiązać. W roku 2013 rozwiązanie problemu kancelarii poprzez  ich eliminację z rynku prawdopodobnie nie śni się już nawet najbardziej niepoprawnym optymistom. Dochodzi do historycznego spotkania władz Polskiej Izby Ubezpieczeń z władzami izb gospodarczych branży odszkodowawczych. Trzech dobrowolnych, do których przedsiębiorcy jak chcieli, to się wpisali, a jak nie chcieli, to nie musieli. Ot, taki mamy w branży komfort. Wracając jednak do spotkania. To, co łączy „zrzeszone” kancelarie odszkodowawcze i ubezpieczycieli, to dążenie do uniknięcia przypadkowości i tymczasowości na rynku odszkodowawczym. Każda ze stron ma swoje pobudki i pogląd na to, jakie są motywy drugiej strony, a jednak trudno nie uznać spotkania za znak nowych czasów.

Pomimo interesu wszystkich zainteresowanych regulacji jak nie było, tak nie ma, pozostaje więc regulowanie w ramach istniejących regulacji. Rok 2013 dla rynku odszkodowawczego otworzyła znamienna data 13 grudnia roku poprzedniego, kiedy to PIDiPO zainicjowała pierwszą branżową akcję kontroli wzorców umownych. Rzecz dotyczyła VAT-u i związanych z nim interesów wszystkich uczestników rynku – tak konsumentów, jak i przedsiębiorców. Każdy średnio uważny obserwator branży może stwierdzić wzrost podaży przy jednoczesnym ograniczeniu popytu, a każdy przeciętny znawca ekonomii wie, jak zjawiska takie wpływają na cenę. Problemem nie jest już więc dla poszkodowanego, że podpisze umowę z jedyną kancelarią, która zaoferuje mu prowizję na poziomie 50% plus VAT, jak straszą „bezinteresowni znawcy”, lecz trudność konsumenta w zestawieniu 20% netto do 22% brutto i ustaleniem czy 20% netto plus 23% VAT to nie jest aby 43%. Pomimo propozycji samodzielnego rozwiązania problemu, blisko połowa z podmiotów, u których stwierdzono jego występowanie, pozostało przy swoim. Nie można nie dostrzec jednak pełnej połowy szklanki. W pozostałych sprawach postępowania podjął Prezes UOKIK.

UOKiK

Hasło UOKIK w naturalny sposób kieruje uwagę osób związanych zawodowo z odszkodowaniami w kierunku zgoła odmiennym niż wzorce umów kancelarii odszkodowawczych. Tak jak huk na rynku odszkodowawczym rok rozpoczynał, tak huk na ubezpieczeniowym go kończy. Po wyrokach  Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawach Uniqi i PZU, sformułowanie „konsument” jest w działach likwidacji szkód niektórych ubezpieczycieli odmieniane przez wszystkie przypadki. Wyroki dotyczyły szkód w mieniu, jednak wydaje się, że to głównie spece od „osobówek” mają podstawy, aby straszyć niegrzeczne dzieci Prezes UOKiK, która im samym może spędzać sen z powiek.

Podstawy do obaw przed UOKiK-iem w istocie są niebagatelne. Wysokość kar robi wrażenie. Mam tu na myśli nie te, które już zostały nałożone, a tych, które jeszcze nałożone nie zostały. Kara do 10% przychodu oddziałuje na wyobraźnię o wiele bardziej niż 0,5% składki przypisanej brutto, jaką ma do dyspozycji KNF, tym bardziej, że pomimo wcześniejszych zapowiedzi, polityka nadzoru nie uległa szczególnemu zaostrzeniu. Od początku roku środki nadzorcze zastosowano w lutym w odniesieniu do Warty (150 tys. zł) i Gothaera (25 tys. zł), na który ponownie tym razem karę 20 tys. zł nałożono w czerwcu, dalej Generali (50 tys. zł) i Uniqa (10 tys. zł) w lipcu, TUW „TUW” (15 tys. zł) i MTU (20 tys. zł) w sierpniu i na koniec PZU (150 tys. zł) we wrześniu. Jeżeli nawet kogoś pominąłem, to i tak suma kar jest dla rynku najdelikatniej ujmując – do przełknięcia.

Uchwały SN

W mijającym roku nastąpił również ciekawy progres w związku z problemem orzecznictwa Sądu Najwyższego. Najdonioślejsza bodaj uchwała dotycząca przedawnienia roszczeń kierowanych do UFG dla rynku ubezpieczeniowego nie jest wielkim problemem. W zakresie pozostałych z pozycji obronnych, ubezpieczyciele przeszli nawet do natarcia. O ile wszyscy zdążyli się przyzwyczaić do dogmatu o braku automatyzmu, o tyle wrześniowa konferencja prasowa Polskiej Izby Ubezpieczeń, dotycząca zwrotu wydatków na samochód zastępczy, to już nowa ofensywa związana z powołaniem zespołu, którego tak skład, jak i przedmiot zainteresowania nakazują, aby jego powołanie znalazło należyte miejsce w odszkodowawczym podsumowaniu minionego roku. Wracając jednak do ofensywy. Przedstawiciele jednej ze znamienitszych szkół prawa ubezpieczeniowego zaczynają uświadamiać rynek, że powtarzające się orzeczenia Sądu Najwyższego dotyczące dość kosztownego problemu są… nieprawidłowe. Nadto fakt, że orzeczenia się powtarzają, nawet jeżeli tworzą linię orzeczniczą, to wcale jeszcze nie znaczy, że ugruntowaną i bezsporną.

Można więc polemizować. Tymczasem po wyrokach SOKiK-u możliwości polemiki z decyzjami Prezesa UOKiK-u stają się bardzo ograniczone. Oczywiście sąd może się też mylić (co zapewne będzie jeszcze wielokrotnie przypominane), ale decyzja w obrocie prawnym pozostaje. A jeżeli w nomenklaturze ubezpieczeniowej mielibyśmy szacować wielkość szkody dla ubezpieczycieli wynikającej z tych zdarzeń, to na laikach robi wrażenie głównie szkoda rzeczywista na poziomie 11 mln zł, na „insajderach” przede wszystkim utracone korzyści, choć wydaje się, że niezręcznie jest ujmować jako korzyść unikanie wypłat odszkodowań, które zgodnie z prawem powinny być wypłacone.

Dla niektórych, w tym i dla mnie, rok 2013 będę kojarzył się z liczbą 448, a konkretnie z art. 448 k.c. Kiedy piszę te słowa, jeszcze dość ciepły jest artykuł na wp.pl o wdzięcznym tytule „Hieny cmentarne w akcji”. Pośród „odgrzewanych kotletów” z ogólnikami, a bez faktów,  szukam czegoś świeżego, czego jeszcze nie było. Czekają na cmentarzu –było. Informacje przekazują im pracownicy szpitala –było. Prawa, a nawet liceum nie skończyli – było. Do 50% plus VAT – nieźle, ale też już było. Nieuregulowani – było. I oto jest coś na czasie. Marcin Tarczyński mówi: „Poszkodowani są nakłaniani do podpisywania umów zaraz po wypadku, czasem nawet w szpitalu. Co więcej, dochodzi do tego zanim zostanie zgłoszona szkoda, a więc bez żadnego sporu z towarzystwem ubezpieczeń. W takim przypadku nie jest możliwe ocenienie, czy udział kancelarii w sprawie miał jakąkolwiek wartość dodaną”. I oto dzięki „omylnemu” Sądowi Najwyższemu, którego linia orzecznicza nie jest ugruntowana, doradcy odszkodowawczy zyskują szansę, aby jako nie-prawnicy zająć się wypadkami sprzed pięciu i więcej lat, w których część ubezpieczycieli zawsze odmawia i w których każda złotówka jest wartością dodaną ze strony doradcy odszkodowawczego. W tym jednak temacie wszyscy milczą jak… poprzestanę na tym, że milczą.

Kończąc swobodne rozważania o tym, jaki był rok 2013, chcąc nie chcąc doszedłem od tego, co było do tego, czego nie było. Cóż, jeden rok się kończy, a drugi zaczyna. Podobno nie powinno się kończyć roku z niespłaconym długiem, ale może to kwestia tego, że z nowym, lepszym 2014 rokiem i bezpośrednią likwidacją szkód ucichnie zgiełk cenowej wojny i znajdą się pieniądze na niespłacone długi.  Tego wszystkim Czytelnikom życzę.

P.S. Tzw. „życzliwy” doda „… i sobie. Wszak czeka 50% plus VAT”.


Przejdz na górę strony